Microsoft zakończył wsparcie Windows 10 w październiku 2025 roku. Komputer z tym systemem dalej się uruchamia, aplikacje działają, a użytkownik niczego nie zauważa. I właśnie na tym polega pułapka. Brak zmiany widocznej na ekranie sprawia, że firma odkłada decyzję, a ryzyko rośnie po cichu z każdym miesiącem.

Co dokładnie się kończy

Koniec wsparcia nie oznacza, że system nagle się wyłącza. Oznacza, że Microsoft przestaje wydawać darmowe poprawki bezpieczeństwa. To ważna różnica.

  • Brak łatek na nowe podatności. Każda luka wykryta po tej dacie zostaje otwarta na zawsze.
  • Brak wsparcia technicznego dla systemu jako takiego.
  • Coraz słabsze wsparcie w oprogramowaniu. Z czasem producenci przeglądarek i aplikacji przestają testować i wspierać starą platformę.

Istnieje płatny program rozszerzonych aktualizacji ESU, który przedłuża same poprawki bezpieczeństwa o pewien czas. To rozwiązanie pomostowe, kupujesz nim miesiące na spokojną migrację, a nie stały sposób na życie ze starym systemem.

Dlaczego to jest ryzyko, a nie formalność

Niewspierany system operacyjny to najwygodniejszy cel dla atakującego. Podatności są publiczne, a poprawka nie nadejdzie. Wystarczy jeden taki komputer w sieci, żeby stał się punktem wejścia do całej firmy.

Przy obsłudze incydentów regularnie widać ten sam schemat. Atak nie zaczyna się od najważniejszego serwera, tylko od najsłabiej pilnowanej maszyny. Stary, niewspierany komputer idealnie się do tego nadaje.

Do tego dochodzi warstwa zgodności, o której łatwo zapomnieć.

  • RODO. Przetwarzanie danych osobowych na niezałatanym systemie trudno obronić jako adekwatny środek bezpieczeństwa.
  • NIS2. Firmy objęte dyrektywą muszą wykazać zarządzanie podatnościami i aktualizacjami, a niewspierany system jest tego zaprzeczeniem.
  • Umowy i ubezpieczenia. Coraz częściej wymagają aktualnego oprogramowania, a jego brak potrafi podważyć wypłatę odszkodowania po incydencie.
  • Certyfikacja. W środowisku ISO/IEC 27001 przeterminowany system to niezgodność, którą audytor wychwyci od razu.

Sprawdź, czy sprzęt uniesie Windows 11

Naturalnym kierunkiem jest migracja na Windows 11. Ma on jednak twardsze wymagania sprzętowe niż poprzednik, przede wszystkim moduł TPM 2.0, tryb Secure Boot i zgodny procesor. Część komputerów firmowych przejdzie aktualizację bez problemu, część odpadnie.

Dlatego pierwszym krokiem nie jest kupowanie sprzętu, tylko inwentaryzacja. Trzeba wiedzieć, ile stacji roboczych spełnia wymagania, ile wymaga tylko włączenia TPM w ustawieniach, a ile nadaje się już wyłącznie do wymiany. Bez tej wiedzy budżet migracji jest zgadywaniem.

Plan migracji krok po kroku

  1. Inwentaryzacja. Policz wszystkie urządzenia z Windows 10, sprawdź ich zgodność z Windows 11 i zapisz, co gdzie działa.
  2. Klasyfikacja. Podziel sprzęt na trzy grupy: gotowy do aktualizacji, wymagający zmiany ustawień, do wymiany.
  3. Aplikacje. Sprawdź, czy kluczowe programy firmowe działają na Windows 11. Najczęściej problemem są stare aplikacje branżowe i sterowniki.
  4. Budżet i harmonogram. Rozłóż wymiany i aktualizacje w czasie, zaczynając od stanowisk o najwyższym ryzyku i największym dostępie do danych.
  5. Pilotaż. Przeprowadź migrację na małej grupie, wychwyć problemy, dopiero potem skaluj.
  6. Wdrożenie masowe. Zautomatyzuj instalację i konfigurację, żeby nie robić każdej stacji ręcznie.
  7. Wycofanie starego. Bezpiecznie wymaż dane z odchodzącego sprzętu, zanim opuści firmę.

Dla firm z większą liczbą stanowisk warto rozważyć zarządzanie urządzeniami przez Intune i konta w Entra ID. Wtedy kolejne takie migracje, aktualizacje i wdrożenia polityk robisz centralnie, a nie chodząc od biurka do biurka.

Czego nie robić

  • Nie czekaj do incydentu. Migracja pod presją, po ataku albo po odmowie audytora, kosztuje wielokrotnie więcej niż zaplanowana.
  • Nie traktuj ESU jako celu. To bufor czasu, nie strategia.
  • Nie migruj wszystkiego naraz. Etapy i pilotaż ograniczają ryzyko przestoju.
  • Nie zapominaj o serwerach. Podobny kalendarz końca wsparcia dotyczy starszych wersji Windows Server, warto sprawdzić je przy okazji.

Koniec wsparcia Windows 10 to nie awaria, tylko termin, który sam się nie przesunie. Firmy, które potraktują go jako projekt, przejdą przez migrację spokojnie i przy okazji uporządkują sprzęt. Jeśli chcesz zacząć od rzetelnej oceny stanu, sprawdź nasz audyt informatyczny, a samą wymianę i dalsze utrzymanie środowiska poprowadzimy w ramach obsługi informatycznej firm. Najlepszy moment na inwentaryzację był wczoraj, drugi najlepszy jest dziś.